20121207





uwierzyłam we własne zapewnienia że szczęście trafia do każdego i wydaje mi sie że znów patrzałam na siebie nieswoimi oczyma obiecując sobie zmiany zbyt gwałtownie wracam do początków dominacja miała być dla mnie pojęciem nieznanym a delikatność i radość miały określać kolejne godziny tymczasem ja już na rozpoczęcie zaprzepaściłam kolejne osiągnięcia i siedzę na środku pokoju gryząc ręce zastanawiając się co robić kolejna porażka nie wchodzi w rachubę a do sukcesu nie znam racjonalnej drogi mój świat na nowo wiruje a ja stoję obserwuję i uśmiecham się tymi moimi  zniszczonymi ustami zmęczonymi poznawaniem świata 
nie odczuwam już żadnych dreszczy gdy doświadczam czegoś nowego



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz